Zaloguj się do
Strefy klienta

Mongolia

Mongolia - wyjazdy incentive, wyjazdy integracyjne, firmowe wyjazdy zagraniczne.

 

Bezkres przestrzeni i surowa szkoła życia…

Najczęściej przytaczanym stereotypem dotyczącym Mongolii jest pogląd o braku higieny osobistej jej mieszkańców. Dawniej wierzono, że Mongołowie myli się tylko trzy razy w życiu: siedem, czternaście i dwadzieścia jeden dni po urodzeniu. Później stepowy wojownik mógł co najwyżej niechcący wykąpać się przekraczając rzekę lub pojąc konia. Oczywiście należałoby się zastanawiać ile w tym prawdy, a ile podszytej stereotypami legendy. Zwyczaje dotyczące wychowania najmłodszych również same w sobie są ciekawe. W Mongolii, niemowlęta trzyma się wiecznie okutane w kilka warstw grubych koców i związane sznurkami jak szynki. Kiedy tylko paczuszka zakwili, wtyka się jej w usta matczyną pierś. Dzieci pozostają w takiej pozycji przez co najmniej trzy miesiące. W kulturze mongolskiej wartość kobiecego mleka jest tak uznawana i uświęcona, że jego zastosowanie nie ogranicza się tylko do karmienia dzieci. Szeroko używa się go w medycynie, podaje seniorom jako "lek na wszystko" i stosuje do leczenia infekcji oczu (ponoć czyni ono białko oka bielszym, a tęczówkę ładniejszą). W Mongolii często cytowane jest powiedzenie, że najlepszych zapaśników karmiono piersią do 6 roku życia. To poważna zachęta w kraju, w którym zapasy są sportem narodowym. Tradycyjna mongolska kuchnia jest bardzo odmienna od europejskich, ale i wielu azjatyckich standardów. W mongolskich warunkach pogodowych nie dojrzewa praktycznie żaden znany owoc. Mongolska kuchnia jest zdecydowanie zdominowana przez mleko (w okresie letnim) i jego pochodne oraz przez mięso (w okresie zimowym). Cała reszta – to jedynie dodatki i dekoracje. Posiłek Mongoła to zawsze duży i tłusty kawałek słabo osolonego mięsa. Je się baraninę, łatwo dostępną wołowinę, tańsze od niej jest mięso końskie i wielbłądzie. Nie ma zwyczaju spożywania młodego mięsa np. cielęciny. Smakosze takich dań mogą wręcz spotkać się z towarzyską izolacją. Ryby również są w Mongolii niechętnie spożywane. Mleko krowie nie jest specjalnie cenione, o wiele wyżej klasyfikują się tłustsze mleka: wielbłądów, klaczy, owiec, kóz, jaków. Kilka słów o napojach. Nawet czysta woda pitna bywa problemem. Klasycznym napojem, kojarzonym z Mongolią jest kumys. To mleko klaczy, poddane wielodniowej fermentacji, zawierające niewielką ilość alkoholu. Drugim popularnym napojem jest sute caj, czyli gorąca herbata z mlekiem i dodatkiem masła oraz soli. W smaku dominuje słonawe mleko, herbata jest prawie niewyczuwalna. W szerokiej ofercie dostępne są też piwa, wódki. Jednoznacznego sprostowania wymaga sprawa nagabywania gości do spożycia oka wołu czy konia. To w Mongolii się nie zdarza! Mongołowie nigdy nie zmuszają gościa do jedzenia czy picia. Częstują, dolewają, wznoszą toasty…. ale nigdy do niczego nie zmuszają.