Zaloguj się do
Strefy klienta

Francja

Francja - wyjazdy incentive, wyjazdy integracyjne, firmowe wyjazdy zagraniczne.

 

Królestwo kultury i dobrego smaku…

Czy wiedziałeś o tym, że Marsylianka - francuski hymn narodowy - powstała w Strasburgu, a nie (jak sugeruje nazwa) w Marsylii. W 1792 roku, podczas wojny z Austrią, mer miasta wpadł na pomysł, by armia miała swą chwytliwą, patriotyczną pieść marszową, która w całej Europie głosiłaby chwałę wolności. Obok Marsylianki inną francuską „świętością” jest… tzw. przerwa na drugie śniadanie. Podczas przerwy śniadaniowej ciężko cokolwiek załatwić w urzędzie, banku czy biurze, gdyż mało kto wtedy pracuje. Podróżując po Francji warto pamiętać o zasadach savoir vivre. Spożywając posiłek w miejscu publicznym, np. w restauracji, w dobrym guście jest trzymanie dłoni na stole. W restauracji nie wzywa się kelnera wołaniem garson, tylko s’il sous plait (proszę). Idąc do kogoś w odwiedziny, należy zabrać prezent. Przy oficjalnych wizytach mile widziane są kwiaty (byle nie chryzantemy!), a na luźne spotkania można zabrać wino. Kupując owoce, warzywa lub kwiaty, nie należy ich dotykać (wyjątek to supermarkety), chyba, że sprzedawca cię do tego zachęci. Jedną z najistotniejszych rzeczy kojarzących się nam z Francją, jest tamtejsza kuchnia. Charakterystyczną cechą francuskich posiłków jest ich stały podział na śniadania, obiady i kolacje, pomiędzy którymi nie ma pośrednich form. Te główne posiłki (zwłaszcza obiady) są jednak dość obfite. Najczęściej śniadanie składa się z herbaty lub kawy (ewentualnie czekolad) z rogalikiem lub chlebem z masłem i dżemem. Obiady są dość zróżnicowane i często kilkudaniowe. Standardowo jest to: przystawka, danie główne, talerz z serami i deser z kawą. Na kolację Francuzi jadają sałatki warzywne, często z odrobiną drobiu. Francja słynie ze swoich serów i win. Zarówno sery jak i wina są rozmaite, w zależności od regionów, z których pochodzą. Za jedne z najbardziej tradycyjnych dań, kojarzonych z Francją, uchodzą m.in.: kaczka z pomarańczą, kurczak nadziewany orzechami, krewetki w śmietanie, kisz ze szparagami, omlety, prażone kasztany czy wreszcie niemal legendarne ślimaki w skorupkach i żabie udka. Ślimaki stały się popularne we Francji w XIX w. Przyrządza się je z masłem, czosnkiem i natką pietruszki. Skonstruowano nawet specjalne talerze z zagłębieniami na ślimaki oraz szczypce, w których trzyma się gorącą muszlę, dzięki czemu można nadziać ślimaka na dwuzębny widelec. Jedząc ślimaki, nie masz nawet pojęcia, ilu zabiegów wymaga ich przygotowanie. Najpierw ślimaki muszą zostać poddane przynajmniej 10-dniowej głodówce, aby ich organizm oczyścił się z pozostałości pokarmów - liści, które mogłyby okazać się trujące dla człowieka. Następnie mięczaki płucze się trzy razy. Podczas pierwszego oczyszcza się zewnętrzną część ślimaka. W drugim ocet i sól odkaża jego wnętrze. Trzecie płukanie to kąpiel mięczaka w czystej wodzie. Po tych zabiegach ślimaki zostają obgotowane, schłodzone, wyjęte ze skorupek. Po chwili gotuje się je w odpowiednio przyprawionym wywarze. Ostudzone wkłada się z powrotem do wysterylizowanych skorupek. Ślimaki podaje się posmarowane masłem czosnkowym. Kasztany, znane także jako l’arbre á pain to owoce drzewa chlebowego. Ich owoce jadano surowe, pieczone i ususzone, ewentualnie zmielone na mąkę. Rozdrobnione i pomieszane z mlekiem lub winem były bazą zupy bajant. Część zbiorów stanowiła pożywienie dla świń, a liście zjadały owce i kozy. Obecnie kasztany również nie zniknęły z lokalnych sosów i deserów. We Francji niektóre dania mają swoje święta. Drugi dzień lutego jest "dniem naleśnika". Tradycja pieczenia placków - podpłomyków to jedna z najstarszych form pieczenia potraw zbożowych i jest prawdopodobnie związana z kultem Słońca oraz z celebracją płodności. Papież Gelazjusz I połączył tę pogańską tradycję z nowo ustalonym świętem oczyszczenia Najświętszej Marii Panny, rozdając zbożowe placki pielgrzymom przybywającym do Rzymu. Tak trafiły one do Francji, gdzie z masywnych placków, stały się zgrabnymi naleśnikami. Na koniec pewna ciekawostka. W 2003 roku grupa francuskich wiosek, których nazwy brzmią głupio lub ordynarnie, zorganizowała spotkanie na szczycie „wiosek o nazwach poetyckich lub zabawnych”. Odbyło się ono w osadzie Mingecobs (Jedz Cebulę), a przybyli na nie przedstawiciele miejscowości o nazwach takich jak Saligos (Brudna Świnia), Beaufou (Piękny Szalony) i Cocumont (Wzgórze Rogacza). Organizatorzy liczą na przyłączenie się również miejscowości Trecon (Bardzo Głupi) i Montcuq (Mój Tyłek).

  • Przy okazji wizyty we Francji grzechem byłoby nie zjeść choć raz w restauracji serwującej specjały kuchni francuskiej. Tutaj godne polecenia są z pewnością żabie udka, sery, ślimaki czy crepes – czyli naleśniki francuskie. Istnieją tam nawet kawiarnie, które podają wyłącznie naleśniki, z różnymi dodatkami. Obiad zaś obowiązkowo należy zakończyć lampką wina.
  • „Świętością” we Francji jest tzw. przerwa na drugie śniadanie. Ciężko cokolwiek załatwić w tym czasie w urzędzie, banku czy biurze, gdyż mało kto wtedy pracuje.
  • Ciekawym zwyczajem ślubnym jest zabawa w „kupowanie” podwiązki. Część gości (zwykle męska) płaci pannie młodej za podnoszenie podwiązki na nodze, natomiast część z nich (zwykle damska) – za jej opuszczanie.
  • Podczas spożywania posiłku w miejscu publicznym, np. w restauracji, w dobrym guście jest trzymanie dłoni na stole.
  • We Francji 2 luty jest "dniem naleśnika" i rzadko kto myśli o religijnym aspekcie tego święta. Tradycja pieczenia placków - podpłomyków jest jedną z najstarszych form pieczenia potraw zbożowych i jest prawdopodobnie związana z kultem Słońca oraz z celebracją płodności. Papież Gelazjusz I połączył tę pogańską tradycję z nowo ustalonym świętem oczyszczenia Najświętszej Marii Panny, rozdając zbożowe placki pielgrzymom przybywającym do Rzymu. Tak trafiły one do Francji, gdzie z masywnych placków, stały się zgrabnymi naleśnikami. Wnet stały się jednym ze specjałów kuchni regionalnej.
  • Nieodłącznym elementem kultury francuskiej jest również moda. Miała ona niebanalne znaczenie na przestrzeni minionych wieków, ale w XX wieku moda francuska wyprzedziła właściwie cały świat i to francuscy dyktatorzy mody kreowali nowe trendy w tej dziedzinie sztuki.
  • Jedną z najistotniejszych rzeczy kojarzących się nam z Francja, jest tamtejsza kuchnia. charakterystyczną cechą ich posiłków jest stały podział na śniadania, obiady i kolacje, pomiędzy którymi nie ma pośrednich form. Te główne posiłki są jednak dość obfite, zwłaszcza obiady. Najczęstsze śniadanie, to herbata lub kawa (ewentualnie czekolad) z rogalikiem lub chlebem z masłem i dżemem. Obiady są oczywiście dość różne, ale często kilkudaniowe. Standardowo jest to: przystawka, danie główne, talerz z serami i deser z kawą. Na kolację Francuzi jadają sałatki warzywne, często z odrobiną drobiu.
  • Francja słynie ze swoich serów i win. Nic więc dziwnego, że stanowią one częste uzupełnienie potraw z kuchni francuskiej. Zarówno sery jak i wina są bardzo równe, w zależności od regionów z których pochodzą.
  • Za jedne z bardziej tradycyjnych dań, kojarzonych z Francja, uchodzą m.in.: kaczka z pomarańczą, kurczak nadziewany orzechami, krewetki w śmietanie, kisz ze szparagami, omlety, prażone kasztany czy wreszcie niemal legendarne ślimaki w skorupkach i żabie udka. Najlepsze żabie udka piecze się i poddusza w panierce. Najlepiej najpierw moczyć je przez dwie godziny w piwie, a następnie obtoczyć w mące. Do rondla wrzucamy odrobinę masła i posiekaną szalotkę. Kiedy szalotka się zeszkli, dodajemy udka i podsmażamy nie dużej niż kwadrans, cały czas mieszając. Przyprawiamy solą i pieprzem, po czym dolewamy pół butelki wytrawnego białego wina. Dusimy razem około 10 minut od zagotowania. Na koniec dodajemy sos ze śmietany i trzech surowych żółtek, ubitych razem. Znów dusimy kilka minut. Przed samym podaniem wyciskamy do rondla sos z całej cytryny. Wykładamy udka na talerz i polewamy sosem w którym się dusiły. To najbardziej klasyczny z przepisów, oczywiście istnieją też inne.
  • Ślimaki stały się popularne we Francji w XIX w. Przyrządza się je z masłem, czosnkiem i natką pietruszki. Skonstruowano nawet specjalne talerze z zagłębieniami na ślimaki oraz szczypce, w których trzyma się gorącą muszlę, dzięki czemu można nadziać ślimaka na dwuzębny widelec. Jedząc ślimaki, nie masz nawet pojęcia, ilu zabiegów wymaga ich przygotowanie. Najpierw ślimaki muszą zostać poddane przynajmniej 10-dniowej głodówce, aby ich organizm oczyścił się z pozostałości pokarmów - liści, które mogłyby okazać się trujące dla człowieka. Mięczaki poddaje się następnie potrójnemu płukaniu. Podczas pierwszego oczyszcza się zewnętrzną część ślimaka. W drugim, za pomocą octu i soli, oczyszcza się jego wnętrze. Trzecie płukanie to kąpiel mięczaka w czystej wodzie. Po tych zabiegach ślimaki zostają obgotowane, schłodzone, wyjęte ze skorupek, a następnie gotuje się je w odpowiednio przyprawionym wywarze. Ostudzone wkłada się z powrotem do wysterylizowanych skorupek. Tak przygotowane ślimaki, posmarowane masłem czosnkowym, można już podawać.
  • Kasztany jadalne znane są także jako l’arbre á pain, czyli owoce drzewa chlebowego. Ich owoce jadano surowe, pieczone i ususzone, ewentualnie zmielone na mąkę. Rozdrobnione i pomieszane z mlekiem lub winem były bazą zupy bajant. Część zbiorów stanowiła pożywienie dla świń, a liście zjadały owce i kozy. Obecnie kasztany również nie zniknęły z lokalnych sosów i deserów.
  • „Marsylianka”, francuski hymn narodowy, powstała w Strasburgu, a nie – jak sugeruje nazwa – w Marsylii. W 1792 roku, podczas wojny z Austrią, mer miasta wpadł na pomysł, by armia miała chwytliwą, patriotyczną pieść marszową, która w całek Europie głosiłaby chwałę wolności. Co też się stało...
  • W 2003 roku grupa francuskich wiosek, których nazwy brzmią głupawo lub ordynarnie, zorganizowała spotkanie na szczycie „wiosek o nazwach poetyckich lub zabawnych”. Odbyło się ono w osadzie Mingecobs (jedz cebulę), a przybyli na nie przedstawiciele miejscowości o nazwach takich jak Saligos (brudna świnia), Beaufou (piękny szalony) i Cocumont (wzgórze rogacza). Organizatorzy liczą na przyłączenie się również Trecon (bardzo głupi) i Montcuq (mój tyłek).
  • Idąc do kogoś w odwiedziny, należy zabrać prezent. Przy oficjalnych wizytach mile widziane są kwiaty (byle nie chryzantemy!), a na luźne spotkania można zabrać wino.
  • Kupując owoce, warzywa lub kwiaty, nie należy ich dotykać (wyjątek to supermarkety), chyba, że sprzedawca Cię do tego zachęci.
  • W restauracji nie wzywa się kelnera wołaniem garson, tylko s’il sous plait (proszę).

 

KORSYKA

Wielu mieszkańców wyspy nie może pogodzić się z tym, iż Korsyka nie jest samodzielnym państwem. Napisy przy drogach i na sklepach najczęściej pojawiają się w dwóch językach: francuskim oraz korsykańskim. Wiele z francuskich napisów jest zamazano lub wydrapano. Inicjały partii FLNC (Front de Liberation Nationale de la Corse) widnieją wszędzie - na skałach, ogrodzeniach, murach. Jest to partia, która nie przebierając w środkach, walczy o odzyskanie przez wyspę niepodległości. Jak jednak powszechnie wiadomo, pełne żołądki łagodzą wszelkie spory. Jeśli chcesz skosztować dań tradycyjnej kuchni korsykańskiej, powinieneś zajrzeć do którejś z restauracyjek usytuowanych z dala od ośrodków wypoczynkowych. W niektórych lokalach nie ma nawet kart ze spisem potraw, a o tym, co dziś serwuje szef kuchni informują kelnerzy. Warto zamówić którąś z pożywnych korsykańskich zup. Najczęściej podaje się je w ceramicznych miseczkach zwanych terrine. Szczególnie godna polecenia jest aziminu - przyrządzona z różnych gatunków miejscowych ryb. Pożywna i smaczna jest także suppa corsa - niezwykle gęsta zupa warzywna. Czy znasz niolo – wiejski ser z Korsyki, miękki i pokryty naturalną, obmywaną w solance skórką, która ma silny, owczy zapach? Dojrzewa w koszykach, dlatego często widać na skórce odciśnięte sploty. W dojrzałych serach miąższ jest zwarty, maślany o ostrym smaku i pełnym bukiecie. Świeże sery są natomiast łagodne i mają oleistą konsystencję. Venaco to korsykański, miękki ser, który dojrzewa w skalnych pieczarach przez 3-4 miesiące. Ma zwarty, oleisty miąższ, silny zapach fermentacji i ostry smak. Pokrojony na kawałki bywa marynowany w mocnym, czerwonym winie. Specjalnością Korsyki jest prisuttu - świetna surowa szynka z figami, piverunaty i lonzu. Szynka gotowa jest do spożycia po 24 miesiącach. Czym jest piverunata? To potrawka z koźlęcia z papryką. Często mięso to jest serwowane z tzw. pulendą -gęstą papką mączną z tutejszych kasztanów. Kasztanową mączkę wykorzystuje się również do produkcji dwóch oryginalnych piw - Pietry i Eaude-vie de chataigne. Odwiedzając Korsykę warto również skorzystać z tutejszych wód termalnych, niestety wciąż za mało jeszcze znanych. Co przywieźć sobie lub bliskim z tej uroczej wyprawy? Pięknymi pamiątkami z podróży będą z pewnością wyroby z korka - na Korsyce występują bowiem liczne dęby korkowe. Wyspa znana jest też z bardzo ładnej biżuterii z koralowca.

  • Warto również skorzystać z korsykańskich wód termalnych, zbyt mało jeszcze znanych, w kurortach Guagno - les-Bains, Baracci blisko Propriano, Pietrapola w pobliżu Ghisonaccia czy Tacana (Zigliara) i Guitera w okolicach Zicavo.
  • Wielu mieszkańców nie może pogodzić się z tym, iż Korsyka nie jest samodzielnym państwem. Napisy przy drogach, na sklepach najczęściej pojawiają się w dwóch językach: francuskim i korsykańskim. Wiele z francuskich napisów jest zamazane czy wydrapane. Inicjały partii FLNC (Front de Liberation Nationale de la Corse) widnieją wszędzie - na skałach, ogrodzeniach, murach. Jest to partia, która, nie przebierając w środkach, walczy o odzyskanie przez wyspę niepodległości.
  • Piękne pamiątki z podróży stanowić będą wyroby z korka - na Korsyce występują bowiem liczne dęby korkowe. Wyspa znana jest też z bardzo ładnej biżuterii z korali.
  • Jeśli ktoś chce skosztować dań tradycyjnej kuchni korsykańskiej, powinien zajrzeć do którejś z restauracyjek usytuowanych z dala od ośrodków wypoczynkowych działających na wybrzeżu. W niektórych lokalach nie ma nawet kart ze spisem potraw, a o tym, co można zjeść, informują kelnerzy. Warto zamówić którąś z pożywnych korsykańskich zup. Najczęściej podaje się je w ceramicznych miseczkach zwanych terrine. Szczególnie godna polecenia jest aziminu. przyrządzona z różnych gatunków miejscowych ryb. Pożywna i smaczna jest także suppa corsa - niezwykle gęsta zupa warzywna.
  • Niolo – wiejski ser z Korsyki, miękki i pokryty naturalną, obmywaną w solance skórką, która ma silny, owczy zapach. Dojrzewa w koszykach, dlatego często widać na skórce odciśnięte sploty. W dojrzałych serach miąższ jest zwarty, maślany o ostrym smaku i pełnym bukiecie. Świeże sery są natomiast łagodne i mają oleistą konsystencję. Venaco – korsykański, miękki ser, który dojrzewa w skalnych pieczarach przez 3-4 miesiące. Ma zwarty, oleisty miąższ, silny zapach fermentacji i ostry smak. Pokrojony na kawałki bywa marynowany w mocnym, czerwonym winie. "Prisuttu" - świetna surowa szynka z figami, piverunaty i lonzu. Szynka gotowa jest do spożycia po 24 miesiącach. "Piverunata"-potrawka z koźlęcia z papryką-specjalność Korsyki.Często mięso to serwowane z tzw."pulenda" - gęstą papką mączną z tutejszych kasztanów. "Pietra" czy "Eaude-vie de chataigne" - dwa oryginalne piwa z dodatkiem mączki kasztanowej.